Piję Kuba Libre ;). W składzie rum z Hawany, cola z Biedronki i cytryna z zieleniaka. Przed oknem szaro buro, a ja muszę wspomnieniami wrócić do najbardziej kolorowego miejsca na ziemi. Zapodaje słuchawy włączam Buena Vista Social Club i lecę z „kokosem”

Kuba – 2 tygodnie bez internetu, z pełnym dostępem, do rumu, cukru trzcinowego, mięty, CYGAR, słuchając muzyki na żywo od rana do nocy, tańcząc salsę właściwie na okrągło, przed oczami dwa kolory: intensywny zielony i pastelowy niebieski. Piękni, stale uśmiechnięci ludzie, kolorowe auta i budynki – to wszystko sprawia, że po powrocie do Europy człowiek doznaję SZOKU i wpada w depresję. Nie przesadzę gdy napiszę, że to właśnie się ze mną teraz dzieje.

To jest moje miejsce na ziemi i żałuję, że dowiedziałam się o tym tak wcześnie, bo nie wiem jak żyć w tych szarościach. KUBA to RAJ, ale nie dla wszystkich. Na pewno nie dla tych, którzy cenią sobie luksusy i wygodę, ale na pewno dla tych, którzy chcą kochać ludzi, bo tam można się w nich naprawdę zakochać.

Wróciłam z kraju w którym domy wyglądają jak nasze ogródki działkowe, ludzie jeżdżą po ulicy bryczkami, traktorami, rowerami tudzież autami z lat 50-tych pomalowanymi farbą olejną, nie mają sklepów spożywczych (tzn. ja nie widziałam ani jednego oprócz tego na zdjęciu poniżej), psy dosłownie umierają na ulicy z głodu – do kraju, w którym INTERNET działa z prędkością światła, z pól wyrastają wiatraki wytwarzające energię, na zabitych autostradach co druga bryka to lepsza, a na facebooku wszyscy o wszystko i tak mają pretensję.

KUBA – CO NAJBARDZIEJ W NIEJ KOCHAM

Po tym krótkim wstępie chyba nie muszę pisać, że było zajebiście!!! Zatem w kilku postach podpowiem jak najlepiej oglądać to tęczowe miejsce. Tęczowe bo dosłownie, tęcza jawi się na ulicach wszędzie gdzie jesteś.
Od kolorowych budynków, przez palmy, morze na samochodach skończywszy. Samochody z lat 50-tych to przeważający widok na ulicach Kuby. Myślałam, że samochody te są jedynie atrakcją, ale okazuję się, że to jeden z  głównych środków transportu. Oczywiście są też nowe samochody, ale zazwyczaj z wypożyczalni (bo takie jak najbardziej istnieją) taksówki i autobusy, ale jednak największą część stanowią te zajebiaszcze pojazdy, które sprawiły, że czułam się jak w filmie.

MUZYKA

Muzykę Kubańską kocham odkąd skończyłam 19lat i ktoś zapoznał mnie z Buena Vista Social Club, czyli z najbardziej kultowym zespołem z Kuby. Wtedy też zobaczyłam  film Wima Wendersa o tym zespole właśnie i zamarzyłam o słuchaniu ich na żywo najlepiej na Kubie.  No i … stało się … 🙂

Do klubu nie łatwo się dostać, bo trzeba mieć rezerwację zrobioną dzień przed. Ja oczywiście pomyślałam o tym przed wyjazdem. Jednakże nie znalazłam nigdzie na internecie informacji gdzie można zrobić rezerwację tym bardziej kupić bilety. Postanowiłam zadbać o to po dotarciu do Hawany. Nasz taksówkarz, który przywiózł naszą ekipę z hotelu na Santa Maria poprosił Luisę u której spaliśmy w tzw. Casa (nasza agroturystyka po prostu) by zadzwoniła i zapytała o bilety. Ona także nie powiedziała o rezerwacji, o której dowiedzieliśmy się na miejscu przed klubem, a do klubu tłumy…

NA SZCZĘŚCIE udało się kupić i przekupić obsługę na dwa miejsca. Zatem ja i Mr. M. udaliśmy się, żeby przeżyć orgazm nie mając kontaktu fizycznego z żadną istniejącą istotą. Załatwiliśmy bilety, dorzucając dodatkowe kilka CUC (kubańskich pesos dla turystów, bo na Kubie są dwa rodzaje pesos dla turystów i dla lokalnych). Bilet na show połączony z kolacją i open barem to koszt 50 CUC za osobę. Za tą dawkę spełnionych marzeń i wrażeń poczynionych przez jeden wieczór no i… wypitych MOJITO 😀 zapłaciłabym o wiele więcej!

Kuba to taniec, to muzyka, to kolory.

Oglądaj mój film z Kuby na YT

Chodź na Facebooka. Dużo kosmicznego contentu 😉
FB 

Obserwuj mnie na instagramie, jeśli lubisz moje zdjęcia i codzienne historie
INSTA

Represent, represent, CUBA!

Written By

Four The Same Fingers

Wyobraź sobie małą dziewczynkę w kucykach, która siedzi na dywanie przed telewizorem i ogląda jeden film za drugim, a za nią toczy się życie. Wpatrzona w ekran nie widzi nic poza ruchomymi obrazami, a jej umysł pożera historie jedna za drugą. To ja. Piszę historie i tworzę obrazy odkąd pamiętam. Filmowe, fotograficzne i te w mojej głowie. Ta umiejętność to mój silny potencjał. Wykorzystuję go w swojej sztuce i w pomaganiu innym zauważyć, że nasze życie to film, do którego scenariusz piszemy sami, a każdą scenę możemy sobie wyobrazić, bo nasz umysł ma przepiękny dar tworzenia obrazów.