Zanim zwiążesz się z kobietą obejrzyj CAROL

Rooney Mara – kocham ją, Cate Blanchet – not so much. Zatem dlaczego oglądam film, w którym w moim mniemaniu ucieleśnienie piękna zakochuje się w kobiecie, która delikatnie napisawszy bardzo mi się nie podoba? Jeszcze kilka tygodni temu nie miałam ochoty tego oglądać. Serio, historia lesbijek z lat 30tych – dla kogo to kino niby? Jednak kilka tygodni temu dotarła do mnie informacja, ze moja dawna bardzo dobra przyjaciółka rozstała się z mężem z którym ma dziecko i ….. wyprowadziła się do kobiety … swojej kobiety.. Przypomniała mi się wtedy rozmowa przy piwie, w której dostaje słownego strzała w twarz, bo wyznając jej, ze JA i INNA KOBIETA – WHY NOT? I CAN TRY THAT. Kumpela na to: Z BABĄ? NIGDY W ŻYCIU! Zatem pytam teraz WHAT DA FUCK???. Może dlatego oglądam ten film… Oglądam i zaczynam podziwiać osobę, której od kilku lat bardzo nie lubię. Podziwiać, bo musiała przejść przez całe stadium ludzkiego cierpienia tylko po to, żeby udowodnić sobie i innym, że może być szczęśliwa żyjąc tak jak chce (Choć wydaje mi się, że w jej przypadku to jedynie chwilowa słabość, NIESTETY opłacona cierpieniem innych). Ten film jest o prawdziwym psychicznym cierpieniu, nie jest banalny tak jak myślałam. Nikt tu nie umiera, nikt nikogo fizycznie nie traci, ale psychiczna męka jest namacalna przez cały film. Psychiczna męka wszystkich bohaterów filmu. To wszystko przez fakt, jak słabo radzimy sobie ze zrozumieniem kim jesteśmy. Co ma zrobić biedny reżyser, by pokazać wewnętrzne cierpienie człowieka. Może zatrudnić dobrego operatora, a może montażystę, a może po prostu obsadzić dwie najzdolniejsze aktorki, tak bardzo kontrowersyjnie różne od siebie pod każdym względem. Nie ma tu ani nadzwyczajnych zdjęć, ani montażu, ani też scenariusz nie jest szczególny – za to Rooney Mara – kocham cię jeszcze bardziej, Cate Blanchet – zaczynam cię lubić i to bardzo… Ile bym dała, by wskoczyć w kostiumy bohaterek, ale czy naprawdę tak było ze kobiety w latach 30tych nosiły eleganckie kiecki i szpile nawet w trakcie sprzątania czy ubierania choinki??? Dziękuje Bogu (czy jakiejkolwiek sile wyższej) , ze nie urodziłam się w tamtych czasach. Jak bardzo cenie sobie swój wyjątkowy, domowy strój sportowy …. 😀

Written By

Four The Same Fingers

Mieszkam w szklarni. Dosłownie mój dom to szklarnia. Cóż mogę powiedzieć. Starego poniosła wyobraźnia :D nie ubolewam, bo mieszkając na dolnośląskiej wsi mam namiastkę Skandynawii. Mam 30 lat na karku i kilka fanpage’ów. Żaden nie daje pełnego upustu dla mojego ekshibicjonizmu. To dało powód do narodzin FOURTHESAMEFINGERS. Skąd ta nazwa? Opowiem niebawem w telewizji śniadaniowej ;) Z wykształcenia nie chwaląc się zupełnie, słaby dziennikarz, trochę lepszy kulturoznawca, marny operator ;) i całkiem niezły kierownik produkcji – filmowej – rzecz jasna. Z doświadczenia sprzątaczka z Manhattanu (bez kitu), sprzedawczyni w 0,99$ Store z Greenpointu, tancerka orientalna, kelnerka, marketingowiec, tygodniowy kierownik działu marketingu, dosyć poważna asystentka kierowników produkcji, mniej poważny reżyser, producent, operator we własnej JEDNO OSOBOWEJ działalności gospodarczej i wreszcie stara starego i matka 6-letniego kucharza.