Uwielbiam  ten świat. Ten świat wypełniał całe moje dzieciństwo. Właściwie śmiało mogę powiedzieć, że jest MÓJ. Przez te lasy, tymi drogami chodziłam prawie codziennie. Przesiadywałam na tej łące i zastanawiałam się kim będę. Na pewno nie wymyśliłam siebie takiej jaka jestem teraz, ale udało mi się dotrzymać samej sobie obietnicy. Prosiłam wtedy siebie, żebym nigdy nie przestała marzyć. I choć nie raz pierdolnęłam z hukiem o ziemię – tej jednej umiejętności nie stracę nigdy. Jeżeli nawet, to wystarczy, że wrócę w to miejsce…

 

ten szlak jest tylko dla wtajemniczonych… co prawda prowadzi na szczyt Wielkiej Sowy, ale nie jest to zwyczajna trasa…. za to można tu znaleść lokacje z różnych filmów …np. z Twin Peaks…


 

albo z King Konga

 

Nigdy nie lubiłam filozofii. Zmieniłam zdanie na studiach. Nie sama filozofia mnie przekonała, a człowiek, który ją wykładał. Mówił o tych oszołomach (mam na myśli Arystotelesa, Sokratesa czy też Platona i jego jaskinie) w taki sposób, że trudno byłoby się w tym przedmiocie nie zakochać. Pokochałam go na tyle (przedmiot rzecz jasna ), że zaczęłąm się go STUDIOWAĆ i byłam pewna, że to wystarczy, by filozofów zrozumieć. Moja pewność siebie niestety została zdeptana na egzaminie. Co najgorsze byłam pewna, że idzie mi świetnie. Na końcu okazało się, że poszło mi fatalnie. Na pytanie wykładowcy co powinien ze mną zrobić (w sensie jak mnie ocenić) odpowiedziałam: że chciałabym na piątkę, ale znając życie to się nie wydarzy. Na co on rzucił: To teraz Pani udowodnię, że życie potrafi być zaskakujące…

Gdybym teraz mogła powiedzieć sobie tej siedzącej na szczycie góry mającej naście lat i zero pojęcia o życiu kto po tych górach będzie wędrował ze mną – na pewno bym nie uwierzyła…

 

Written By

Four The Same Fingers

Mieszkam w szklarni. Dosłownie mój dom to szklarnia. Cóż mogę powiedzieć. Starego poniosła wyobraźnia :D nie ubolewam, bo mieszkając na dolnośląskiej wsi mam namiastkę Skandynawii. Mam 30 lat na karku i kilka fanpage’ów. Żaden nie daje pełnego upustu dla mojego ekshibicjonizmu. To dało powód do narodzin FOURTHESAMEFINGERS. Skąd ta nazwa? Opowiem niebawem w telewizji śniadaniowej ;) Z wykształcenia nie chwaląc się zupełnie, słaby dziennikarz, trochę lepszy kulturoznawca, marny operator ;) i całkiem niezły kierownik produkcji – filmowej – rzecz jasna. Z doświadczenia sprzątaczka z Manhattanu (bez kitu), sprzedawczyni w 0,99$ Store z Greenpointu, tancerka orientalna, kelnerka, marketingowiec, tygodniowy kierownik działu marketingu, dosyć poważna asystentka kierowników produkcji, mniej poważny reżyser, producent, operator we własnej JEDNO OSOBOWEJ działalności gospodarczej i wreszcie stara starego i matka 6-letniego kucharza.