MIEJSCA W TOSKANII JAKICH NIE ZNAJDZIESZ W PRZEWODNIKU

Kończy się listopad.  Niektórzy z nas zaczynają  myśleć o wakacjach. Ja myślę, że moje sierpniowe wakacje w Toskanii to  najlepsze wakacje w życiu.

Ponad 1000km autem żeby dotrzeć do punktu docelowego i kolejne 1000 zrobione na miejscu, 40C minimum na termometrach, do tego malutki pokój w hotelu BEZ ALL INCLUSIVE. Jak mogły podobać się mnie te wakacje?! Nie zrozumcie mnie źle – ja też czasami lubię wywalić giry i oblepić leżak tyłkiem przez bite 2 tyg. Lubię, ale okazało się, że chłonąć nowe miejsca KOCHAM! Toskanię chłonęłam dosłownie. Codziennie odkrywając nowe nieODKRYTE 😉 miejsca. Chłonęłam też wino i spaghetti – wiadomo …
I ten duży i ten mały CZŁOWIEK, którzy wkurzają mnie permanentnie okazali się najfajniejszym akcentem całej wyprawy do Toskanii.

 

Odkrywanie nowych miejsc sprawia więcej frajdy niż podążanie tymi do, których prowadzą przewodniki.

Na próżno szukać miejsca parkingowego w całym naziemnym i podziemnym San Gimigiano, a na pewno rozsławiona przez sagę „Zmierzch” Volterra nie okażę się bezludnym wzgórzem, a raczej zalanym przez turystów straganem (niestety nie udowodnię Wam, że byłam w tych miejscach naprawdę, bo nie mam z nich ani jednego zdjęcia – parkowanie na ulicy grozi mandatem, a zdjęcia z samochodu wyrzucam do kosza…)
Wysilcie się zatem i poszukajcie miejsc mniej popularnych a jakże interesujących, których w Toskanii Ci dostatek. Ja Wam kilka miejsc podpowiem, a wy podpowiedzcie mi inne proszę.

miejsca w toskanii jakich nie znajdziesz w przewodniku

Zatem rozpoczynam wyprawę po Lunigianie krainie o wiele ładniejszej niż przewodnikowa Val D’Orcia. Val D’Orcia na pewno zachwyca, ale na pewno nie mnie i nie w sierpniu, ale raczej wszystkich tych, którzy odwiedzają Toskanię na wiosnę.

Uważam, że to jedyny czas, w którym Val D’Orcia może zachwycać: nie ma w tym czasie całego świata w jednym miejscu i jest zieleń, której na próżno szukać pod koniec upalnego lata. Za to Lunigiana położona w górach, gdzie drzewa szczycą się zielenią przez cały rok i naszczęście hollywood nie zdobyło się na żadną produkcję w tym rejonie, jest o wiele bardziej urodziwa i odkrywanie jej odbywa się w pojedynkę, albo w trójkę w moim przypadku.

CASTELLO DI BAGNONE

Szukając pewnego zamku, którego nazwy nie pamiętam minęliśmy kilka drogowskazów prowadzących do innych zamków – można się w tych zamkach pogubić, albo odnaleźć jakiś naprawdę interesujący. Ja odnalazłam swój toskański Castello di Bagnone, który wtapia się w malowniczy, przepełniony sadami oliwnymi  krajobraz, a u jego podnóży leży, a raczej dumnie stoi małe miasteczko, którego symbolem stały się drzewa cyprysowe.

VISIT TUSCANY – BAGNONE

PONTREMOLI

Kolejne na mapie toskańskich odkryć jest Pontremoli. Malutkie, malownicze, położone nad rzeką, u szczytu Lunigiany leży Pontremoli. Tu urodził się Pinokio..

Żartuje, nie wiem, ale można go tu spotkać. Pontremoli znajduje się w prowincji Massa Carrara, w górnej dolinie Magry w północnej Toskanii. Jego starożytną historię możemy poznać w muzeum Statue Stele, a zabytki, które można zobaczyć to: Barokowa katedra św. Marii Assunty, Kościół San Francesko i Oratorium Madonny del Ponte. Pontremoli zachwyca bogactwem barokowych pałaców i dzieł sztuki,  no i półnagimi włochami wieszającymi pranie na balkonie…..

PIETRASANTA

Lunigiana to rejon położony w prowincji MASSA – CARRARA – ten zaś słynie z wydobywania marmuru,czyli surowca bez, którego takie nazwiska jak Michał Anioł Buonarotti, Rafael Santi czy Boticelli znaczyły by tyle samo co Bekalarczyk 😀

Podobno najbardziej artystyczna ze wszystkich toskańskich miasteczek  jest Pietrasanta. Na każdym rogu zobaczymy tu warsztaty rzeźbiarskie, małe galerie, wystawy czasowe czy też sklepiki autorskie. Za czasów Medyceuszy  uczył się tu sam Michal Anioł Buonarotti. Pracował na wydobywanym w Massie marmurze. Usiądźcie w kawiarence na Piazza di Duomo i rozkoszujcie się klimatem i duchem tego małego, a jakże przepełnionego artyzmem toskańskiego miasteczka.

 

 

WŁOSKIE WAKACJE – PIZA

WŁOSKIE WAKACJE -FLORENCJA

Mój film oddaje ducha całej wyprawy. Oglądasz poniżej:

 

LAJKUJESZ MNIE TUTAJ: FTSF FB bez dyskusji!

Written By

Four The Same Fingers

Mieszkam w szklarni. Dosłownie mój dom to szklarnia. Cóż mogę powiedzieć. Starego poniosła wyobraźnia :D nie ubolewam, bo mieszkając na dolnośląskiej wsi mam namiastkę Skandynawii.
Mam 30 lat na karku i kilka fanpage’ów. Żaden nie daje pełnego upustu dla mojego ekshibicjonizmu. To dało powód do narodzin FOURTHESAMEFINGERS. Skąd ta nazwa? Opowiem niebawem w telewizji śniadaniowej ;)
Z wykształcenia nie chwaląc się zupełnie, słaby dziennikarz, trochę lepszy kulturoznawca, marny operator ;) i całkiem niezły kierownik produkcji – filmowej – rzecz jasna.
Z doświadczenia sprzątaczka z Manhattanu (bez kitu), sprzedawczyni w 0,99$ Store z Greenpointu, tancerka orientalna, kelnerka, marketingowiec, tygodniowy kierownik działu marketingu, dosyć poważna asystentka kierowników produkcji, mniej poważny reżyser, producent, operator we własnej JEDNO OSOBOWEJ działalności gospodarczej i wreszcie stara starego i matka 6-letniego kucharza.