Magia zapisana w górach

W lipcu wybrałam się w długą podróż pociągiem. Podróż trwała 10 dni. Nie jechałam bez przerwy, ale wysiadałam co jakiś czas, by odkrywać kolejne cuda niczym bohaterowie Opowieści z Narnii.

Na pierwszej stacji zaczęłam od kopania. Dokopałam się do czeluści filmowego świata.
Weszłam w tę czeluść tak głęboko, ze trudno mi z niej wyjść do dzisiaj. Zatem ducha zostawiłam tam,
a ciało i umysł przeniosłam na kolejną stację.
Tam poznałam czarodziei, było ich mnóstwo, a każdy specjalizował się w innej magii układania ze słów niezwykłych opowieści: o życiu, o świecie, o człowieku, o marzeniach w oczach dziecka, o spełnieniu,
o strachu, o miłości, wreszcie o ptakach … (interpretujcie to jak chcecie)

Codziennie każdy z nich wprowadzał mnie w swój świat i codziennie odprawiałam z nimi mantrę.
Te spotkania stały się dla mnie – ateisty, mszą, moim balsamem dla duszy, którego nie kupie w żadnej drogerii. Odpłynęłam i dryfuję na morzu. Co chwile ktoś probuje mnie przywołać.
Słyszę krzyki, wołanie, ale obawiam się, że mój duch i moje myśli nie wrócą tak szybko.
Było pięknie: Dzięki Góry Literatury.

 

 

 

Written By

Four The Same Fingers

Tyle rzeczy w życiu robiłam, że trudno określić kim jestem. Jednak często słyszę od znajomych, że za dużo myślę! a Damian Leszczyński w Filozofowie i ich filozofie pisze, że osoba, która dużo myśli to filozof właśnie. Po za myśleniem kocham obrazy. Malarstwo mnie inspiruje, a fotografia i film są moim płótnem. Piszę, bo nie umiem, ale chce się nauczyć, a w praktyce nauka wychodzi mi najlepiej. Wrzucam zdjęcia, bo mój wrodzony ekshibicjonizm mi nakazuje! Z wykształcenia (nie chwaląc się zupełnie) – słaby dziennikarz, trochę lepszy kulturoznawca, operator i kierownik produkcji – filmowej – rzecz jasna. Z doświadczenia – sprzątaczka z Manhattanu, sprzedawczyni w 0,99$ Store z Greenpointu, tancerka orientalna, kelnerka, marketingowiec, co raz bardziej poważna asystentka kierowników produkcji, RACZKUJĄCY reżyser i operator we własnej JEDNO OSOBOWEJ działalności gospodarczej i wreszcie matka 9-letniego gówniarza – kucharza znaczy się.