Babciu nie wiem o co chodzi ale jak przekraczam próg Waszego domu zaraz dostaję zapytanie na gypsterze- tu się dzieje jakaś magia!
Babcia – ty wiesz, ze wujek Rysiek x lat temu przyjechał do mnie z prośbą żebym pojechała uzdrowić ich krowy. Nasza rodzina wierzyła, że mam jakąś moc.
Ja: serio?!! No i co uzdrowiłaś je?
Babcia: nie pamiętam .. odwróciła sie na pięcie i poszła po barszcz.

Ta magia która tutaj jest, a jest na pewno, zaklęta jest w starych przedmiotach, w zdjęciach nas wszystkich z czasów różnych tych, w których wyglądaliśmy korzystnie i tych w których wyglądaliśmy mniej korzystnie… tu jest stare pianino na którym nieudolnie grał każdy z nas. No mama grała udolnie podobno. 😉 tu jest palma, która rośnie od … nawet nie wiem od kiedy, bo mam wrażenie, że jest tu od zawsze. Tu raczkowała moja mama, jej brat, tu raczkowałam ja i moja siostra i wreszcie tu raczkowały nasze dzieci. To tutaj najlepiej smakuje barszcz
i najlepiej bawi się na niezniszczalnym parkiecie w pokoju dziadka.

W tym ogrodzie zrywaliśmy jabłka, maliny, orzechy laskowe. Tu rosną najpiękniejsze róże. Tu zawsze czuliśmy się najbezpieczniej na świecie – w domu Babci i Dziadka.

Written By

Four The Same Fingers

Jestem kobietą … jestem swoim mózgiem … jestem swoim ciałem … jestem swoim kodem genetycznym i jestem swoim doświadczeniem … swoimi traumami … jestem kulturą, w której żyje … jestem planetą pod, której wpływem się urodziłam … jestem myślą … jestem materią … jestem energią … jestem gatunkiem zwierzęcia, które ktoś kiedyś nazwał CZŁOWIEKIEM… jestem pragnieniem … jestem biologią … jestem wojownikiem … jestem strzelcem … jestem ogniem … jestem całym kosmosem… jestem tym wszystkim i jednocześnie nie jestem tym wcale…